poniedziałek, 31 października 2016

H2O+ Beauty chusteczki do demakijażu twarzy (recenzja)

Cześć!

Dziś poruszę temat chusteczek do demakijażu. Praktycznie nigdy po nie nie sięgam, był to drugi raz kiedy skusiłam się na jakiekolwiek chusteczki. Czy mi się spodobały? Przeczytaj dalej! 



Chusteczki same w sobie sa  bardzo dobrze nawilżone, zapach jest niewyczuwalny. Lubię pachnace rzeczy, jednak nie przeszkadza mi brak zapachu. Podkład zmywa się nimi bardzo dobrze. Jednak schody zaczynaja się kiedy chcę zmyć dobrze mascarę przy linii rzęs. Wtedy muszę się trochę namęczyć, pocierać. Mimo, że starałam się lekko zmywać, to sam proces nie był przyjemny i zajmował trochę czasu. Do tego miałam problem i to spory ze skóra pod oczami. Niestety nie jestem w stanie powiedzieć czy to właśnie nimi podrażniłam sobie oczy czy mój krem z Rossmanna, który z reszta wyrzuciłam, po 2-2,5 miesiaca zrobił mi psikusa... 
Na chwilę obecna nie używam ich do demakijażu, jednak spradzaja mi się do dłoni, kiedy nagrywam, mam ubrudzone palce np. z podkładu. W takim zastosowaniu nie mam im nic do zarzucenia. 
Na pewno je zużyję, ale nie polecam. Osobiście wolę płyny micelarne niż chusteczki. Moim zdaniem używanie płatka kosmetycznego i płynu jest o wiele bardziej komfortowe, bezpieczniejsze i przyjemniejsze dla skóry. 

Jakie jest Wasze zdanie na temat takiego rodzaju zmywania makijażu?



Używacie chusteczki? 


Pozdrawiam! :)

piątek, 21 października 2016

Jesienne, uwodzicielskie smokey eye w fiolecie i granacie

Hej! 
Nareszcie wróciłam do makijaży! Mało tego, nagrałam filmik jak wykonałam to smokey.  Fan page jest prowadzony na bieżaco, więc zachęcam do polubienia go. Tam zobaczycie kiedy dodam film na YT.

Jestem ciekawa czy lubicie takie makijaże?






Cienie pochodza z palety Tarte Tartelette Amazon Clay matte palette, a szminka z Freedom Makeup  nr 119 Adorn (o ile sie nie myle, poniewaz napisy troche sie zdarly).


Pozdrowionka! 

środa, 19 października 2016

Włosowe Love: wytrzymałam miesiac bez pielęgnacji, AKTUALIZACJA #3



Hej! 

Po moim miesięcznym wyzwaniu: "rzucenie wszelkich kosmetyków do włosów" i używanie samego szamponu okazał się dobrym pomysłem! Nie narzekam na 'aż tak' rozdwajajace sie włosy jak wcześniej. Jem kapsulki z olejami, miedzy innymi z kukurydzianym, który ma kwasy omega. Myślę, że zaprzestanie na tę chwilę naturalnych szamponów dało rezultat. Używam szamponu Selsun Blue przeciwłupieżowego z mentolem.  Jednak przyznam, że chciałabym wprowadzić znowu coś więcej do pielęgnacji i myślę nad olejkiem arganowym, po prostu wcierać delikatnie w wilgotne włosy. Może jakaś maska/odżywka raz-dwa razy w tygodniu? I to byłoby na tyle. Zauważyłam po tym okresie, że im mniej tym lepiej. Oczywiście nie mam tak mięciutkich włosów jak po masce czy odżywce, dlatego chętnie do niej wrócę.  
Poniżej pokażę Wam włosy jak wygladały miesiac temu: 



I teraz, październik:
(nie zwracajcie uwagi, że nie przerzuciłam dokładnie włosów, działałam samowyzwalaczem)



Długość taka sama, ale mniej napuszone, prawda? :) Dobry dzień miałam. 
Oczywiście nie farbowałam włosów, w słoncu sa kasztanowe/rude. 


Wielkich zmian nie widać, jednak rozdwajanie się uspokoiło i to bez żadnych  dodatkowych sylikonów. Używam zwykłej szczotki z Rossmanna, nie widzę różnicy między nia a TT. Miałam kupić z włosia dzika, jednak tak mi czas mija, a ja dalej jej nie mam. W każdym razie jest w planach. 

Oczywiście zapuszczam znowu włosy. OBY SIE UDAŁO! Niestety czasem bywa tak, że prawie masz wymarzona długość, a tuuu psikus i trzeba obciać. Cieszyłabym się bardzo, jakbym nie musiała ich podcinać przynajmniej do wiosny. Jeżeli nie będzie znowu źle to w marcu podetnę końce po zimie. 


Polecicie dobre olejki, maski, odżywki i tym podobne? 

Pozdrowionka! 

poniedziałek, 17 października 2016

Lush Bomba do wanny - pierwsze wrażenia i miłe zaskoczenie!

Hej! :) 

W tym poście chcę się z Wami podzielić wrażeniami na temat bomby do wanny od Lush. :) 


Lush to nic innego jak sklep z kosmetykami robionymi ręcznie. Na pewno wiele/wielu z Was kojarzy ten cuudownie pachnacy sklep badź strone internetowa. 





Przyznam, że  to moja pierwsza bomba od Lush. Pachnie jak pudrowy lizak, cuuudownie! Ten zapach spodobał mi się najbardziej. Zawiera w sobie olejki, które podczas kapieli wypełniaja cała wannę. Woda staje się lekko oleista, taka śliska. Z reszta jak wanna. Pięknie pachnie, koi zmysły, kapiel z taka bomba to niesamowity relaks i wyciszenie ciała. Nie oczekiwałam od niej aż tyle, bardzo miłe zaskoczenie. 
Pudrowy Mikołaj w środku jest zielony i cała woda farbuje na taki kolor. Taki psikus. Mimo, że do świat jest sporo czasu to jak najbardziej polecam tę bombę, na pewno będziecie zadowoleni. Dodatkowym plusem jest to, że swoim zapachem delikatnie otula ciało nadajac mu subtelny zapach. 
Uwierzcie mi, nie ma ona żadnych minusów. 

Na pewno nie raz zaopatrzę się jeszcze w takie bomby, chętnie spróbuję innych kosmetyków. 

Ręcznie robione, cudownie pachnace, dla wegetarian, nietestowane na zwierzętach. Czego chcieć więcej? :) 




Warto kupić, polecam! :)


Znajdziecie je w sklepach Lush, na lushusa.com, lush.ca i allegro. Będac na wakacjach  np. w Wielkiej Brytanii, Chorwacji, Bułgarii warto zajrzeć do stacjonarnych sklepów. Lokalizacji jest wiele. 

czwartek, 13 października 2016

Założyłam kanał na YouTube, pierwszy film, pierwszy montaż...

Hej! 
 Założyłam kanał Kakuna Beauty. Nareszcie nagrałam i zmontowałam pierwszy film. Tak na marginesie, chciałam to zrobić już jakieś 2 lata temu! Bardzo się cieszę, że będę mogła sprawdzić się w nowej roli. 
O czym będzie kanał? 
O makijażach, kosmetykach, czyli taka sama tematyka jak tutaj na blogu.
Oczywiście nie rezygnuję z bloga, nadal będę pisać. :)

Nie pozostaje mi nic innego jak zaprosić Was do odwiedzania mnie na YT, oraz obejrzenia pierwszego filmiku. Na prawdę się starałam! Mam nadzieję, że to docenicie. Pierwsze koty za płoty! 


Buziaki! :*


piątek, 7 października 2016

Yes to tomatoes Czarna maska z węglem drzewnym - pierwsze wrażenie

Hej! :)

Dzisiejszy wpis będzie dotyczył czarnej węglowej maski. Jej zadaniem jest oczyszczenie skóry, ma zrobić taki mały detoks. Pewnie, większość  z Was wie o właściwościach kosmetycznych węgla. Teraz nie jest on tylko kojarzony z grillem, a także z pielęgnacja. 





Zależało mi na tym, aby oczyścić moja skórę, zmniejszyć rozszerzone pory. Od razu wspomnę, że po pierwszym razie może być nie widać spektakularnych efektów, jednak stosowana maska regularnie powinna działać. Tutaj tylko podzielę się pierwszym wrażeniem, ponieważ zaledwie użyłam jej tylko jeden jedyny raz. 

Maska nie zawiera parabenów, SLS ani silikonów. Zawiera dodatkowo kwas salicylowy. Może wysuszać skórę, co stało się w moim wypadku, jednak było to tylko delikatnie i w okolicy strefy T. Po użyciu maski byłam mile zaskoczona, dlaczego? 



Zauważyłam, że maska pozbyła się niektórych moich zaskórników, skóra została oczyszczona. Dodatkowo była napięta i sprężysta. Na prawdę było miło dotykać policzki. Czoło zostało wygładzone. Na pewno skorzystam z tej maseczki jeszcze nie raz. Myślę, że przy regularnym stosowaniu efekty moga być na prawdę zaskakujace. 




Taki ze mnie potworek bagienny. 



Pełnowymiarowa maskę można kupić na polskim ebay'u, wysyłka z Wielkiej Brytanii. 


Lubicie węglowe maseczki? :) 

środa, 5 października 2016

Alterra Hydro Krem pod oczy winogrona bio i biała herbata bio (recenzja)

Witajcie w kolejnym poście! :)

Skuszona dobra opinia na temat taniego kremu pod oczy z Rossmana za 9 zł, musialam sama go spróbować. 


Tubka zwykła jak w większości takich produktów. Konsystencja kremu jest bardziej lejaca, taka a la krem/żel. Jeżeli chodzi o zapach to nie do końca mi się podoba. Pachnie ziołami, maścia. Wielki plus, że krem jest BIO. Dodatkowo jest bardzo wydajny, przy używaniu go dwa razy dziennie, od ponad miesiaca,  nie widzę żadnego zużycia. Dobrze nawilża skórę pod oczami, nie roluje się pod korektorem.  Świetnie gra z moja skóra. Szkoda, że nie rozjaśnia cieni pod oczami.
Jest to super krem za 9 zł,! Myślę, że jak na taka cenę warto się skusić, nawet jeżeli Wam się nie spodoba to nie będzie szkoda pieniędzy. Zapach da się przeboleć. Być może nie będziecie bardzo zachwyceni, ale biorac pod uwagę jakość do ceny to na prawdę dobry produkt. Smialo mozna go porównać z kremami za 20-30 zł. 




Czy polecam? TAK! 

Skusicie się? :D 


wtorek, 4 października 2016

Tołpa Nawilżajacy krem łagodzacy (recenzja)

Cześć! 

Skuszona tym, że moja Siostra chwaliła sobie inny krem z Tołpy postanowiłam, kupić sobie odpowiadajacy dla swojej skóry. Używam go już jakiś czas i chętnie podzielę się opinia na jego temat. 



Ogólne informacje:

50 ml, cena około 16-17 zł w sklepach Biedronka, w drogeriach wychodzi nieco drożej. 
Hypoalergiczny do skóry wrażliwej, normalnej, odwodnionej i podrażnionej.
Roślinne składniki: bawełna, irys.
Ważny 3 msc od otwarcia.

Krem ma za zadanie nawilżyć, wygładzić, łagodzić podrażnienia i uelastyczniać. 




Pierwsza sprawa, to taka, że nie roluje się pod podkładem, a to jest istotne. Dobrze nadaje się jako baza, dosyć szybko się wchłania, pozostawia lekka powłoczkę na skórze. 
Powoli zaczyna się jesień i moja cera potrzebuje większego nawilżenia, z którym ten krem daje sobie rade. Na prawdę dobrze nawilża, wygładza skórę. Co do łagodzenia podrażnień nie jestem przekonana, ale spełnia swoja role i moje oczekiwania. Plus, że jest hypoalergiczny, przyjemnie słodko pachnie. Bardzo lubię jego zapach. Konsystencję ma dosyć lejaca, jednak jest wydajny. 


Ogólnie rzecz biorac: 
Nie jest to mega lekki krem, ani zbytnio treściwy o tłustej, ciężkiej konsystencji. Powiedziałabym, że taki pół na pół. Pozostawia dobrze nawilżona i wygładzona skórę. Bardzo przypadł mi do gustu i jestem z niego zadowolona. Za taka cenę na prawdę warto się skusić. Mógłby mieć troszkę dłuższa date ważności od otwarcia, jednak może w 3 msc uda mi się go zużyć do końca. :) 

Polecam! 




Co sadzicie o tym kremie? Lubicie firmę Tołpa? 


Ps. Przepraszam za niestosowanie w niektórych napisach polskich znaków jednak nie mam "a" z ogonkiem. Taki urok MacBooka. :)