piątek, 26 sierpnia 2016

Makijaż dla... niebieskich oczu

Hej! :)
Wczoraj dla zielonych, dziś dla niebieskiej tęczówki makijaż. W tym makijażu gości beż z drobinkami wpadający w brzoskwiniową poświatę, bordo oraz brąz. 


Jak to się mówi... Oczy niebieskie życie królewskie. :D 





Cienie to mieszkanka: Makeup Revolution, Technic Electric, The Balm
Na linii wodnej kredka z Wibo 
Rzęsy Ardell 120 Demi <3
Mascara Miss Sporty
Pomada do brwi Freedom Makeup
Szminka Golden Rose
Korektor Perfect Stay 24 h 
Fixing Powder Wibo
Bronzer Wet n wild 

Na żywo lepiej całość zdecydowanie wygląda!
Pozdrawiam :) 

czwartek, 25 sierpnia 2016

Makijaż dla... Zielonych oczu

Hej! :)
Kontynuując serię "Makijaż dla.." zrobiłam makijaż dla zielonookich. Mam nie wyraźnie zdjęcia, gdyż mi się spieszyło. Kolory użyte to stare złoto, róże i fiolety. :) Mimo, że użyłam takich odcieni to bardziej dzienny makijaż. Nie raz malowałam multum fioletowych makijaży i znów miałam ochotę, ale stwierdziłam, że coś pomieszam. :) Moja tęczówka jest niebiesko-zielona, morska, ale w dowodzie mam "niebieskie", zauważcie, że te kolory wydobywają moją zieleń oka.






Rzęsy Baby Demi Ardell
Pomada do brwi Freedom Makeup
Eyeliner Golden Rose

poniedziałek, 22 sierpnia 2016

Włosowe Love: Moje włosy AKTUALIZACJA #1


Cześć! 
Kolejny post poświęcony moim włosom, dziś zdjęcia, aktualizacja.
Co nowego słychać? Zaraz się przekonacie.

Moje włosy dziś, czyli 19.08.2016. Podcinałam je 6 msc temu oraz 3 msc temu.

Na zdjęciu powyżej widzicie moje włosy naturalne, bez suszenia. Mam jaśniejsze końce, wręcz rudawe w porównaniu do góry. Moja kitka w objętości ma 10,5 cm. Sama nie wiem czy to dużo?
Pewnie chcecie wiedzieć dlaczego uparcie podcinam je co 3 msc? Od razu wspomnę, że niedługo znów podcinam końce, ponieważ włosy mi się łamią i rozdwajają! :( Nigdy nie miałam z tym problemu... a od pewnego czasu nie mogę sobie z tym poradzić. 


Dlatego też od 3 dni jem kapsułki Doppel herz z biotyną. Wcześniej jadłam jakieś ziołowe ze skrzypem 3 miesiące, ale żadnego efektu. Pewnie za krótko. Tym razem będę się wspomagać cały czas póki nie zobaczę poprawy. Na pewno stan nie zmienił się pod wpływem pielęgnacji. Zawsze staram się spać w warkoczu, czeszę je szczotką TT, ostatnio bardzo rzadko noszę rozpuszczone włosy. Dwa razy w tygodniu maska, wróciłam do olejku, miałam małą przerwę, a olejowanie i zabezpieczanie tak końcówek zdecydowanie służy moim kosmykom. 
Zdaję sobie sprawę, że suplement diety nie zastąpi mi w 100% codziennej diety, ale jakoś muszę się wspomagać skoro moje włosy tego wymagają, a skupianie się na tym co jakie warzywo czy inne jedzenie posiada to nie do końca dla mnie. Czasem staram się jeść słonecznika, jednak też powinnam to zmienić na "o wiele częściej". 


Końcówki włosów

Jest to dla mnie wręcz szokująca i przedziwna sytuacja, ponieważ NIGDY nie miałam takiego kłopotu z włosami... Pomijając, że paznokcie też mi się łamią. 
Nie wiem co o tym myśleć. 


Co do szamponu: pisałam Wam recenzję o rosyjskim szamponie z syberyjskim cedrem i tak mi się świetnie spisał, że kupiłam kolejny lecz czarny przeciwłupieżowy. Pokazywałam go w ostatnim haul'u. Kiedy wyrobię sobie o nim opinię na pewno będzie recenzja. 


Właściwie to byłoby na tyle.  Jakieś rady, pocieszenie, a może pytania?
Piszcie śmiało. 


Pozdrawiam cieplutko! 

niedziela, 21 sierpnia 2016

W7 Mini Power Puffs (face blender sponges) - recenzja

Cześć Kochani! 
Na dniach postaram się realizować serię "Makijaż dla...", a dziś recenzja mini gąbeczki do makijażu.
Jesteście ciekawi? 
W takim razie zapraszam do czytania dalej. 


W plastikowym pudełeczku mieszczą się dwie malutkie gąbeczki. Są bardzo mięciutkie i z resztą urocze. Za taki komplecik zapłaciłam 10,90 zł, więc cena niska co do dwóch jajeczek. 


Po lewej sucha gąbeczka, po prawej wilgotna


Z początku sama nie wiedziałam czego się po nich spodziewać. Jednak jakościowo są moim zdaniem dobre. Nie wchłaniają dużo produktu, a właściwie wcale. Przyjemnie przebiega wklepywanie korektora pod oczami. Bardzo polubiłam nimi aplikować puder bambusowy, ponieważ pod wpływem zwilżonej gąbki nie sypie się tak bardzo, co jest dla mnie wielkim plusem. Pomimo mini rozmiaru próbowałam nimi rozprowadzić krem CC czy podkład, od razy było widać, że wszystko piękniej wygląda przy użyciu jajka. Te gąbeczki to takie małe "oszustki" dzięki nim aplikacja przebiega szybciej, sprawniej i efekt jest o niebo lepszy. 
Po ponad miesiącu używania jednej nadal jest w dobrym stanie. Kolor gąbeczki zblaknął od mycia i troszkę czubek się starł, aczkolwiek nie zmieniła kształtu. Jakby nie było to jedna wychodzi na jakieś 5 zł, czyli malutko.

Moim zdaniem warto się skusić na te gąbeczki, jeżeli lubicie mięciutkie i miłe struktury.


Używałyście tych gąbeczek?


Do następnego! 

sobota, 20 sierpnia 2016

HAUL: Rossmann & Herbalandia

Hej! Dziś Haul, większość rzeczy z Rossa i szampon z Herbalandii - czyli sklepu zielarskiego, z kosmetykami i innymi produktami. 

Udało mi się, że co chciałam z drogerii to było na promocji :D 


1. Korektor Astor, nigdy nie miałam go. Jasny kolor, mam nadzieje, że się spisze u mnie i zakryje cienie. Na promocji, więc cena mnie zachęciła.


2. Mój krem pod oczy z Noni Care zaraz się skończy, więc wzięłam z Alterry, za 9 zeta :) 


3. Kapsułki na włosy z biotyną. Mam nadzieje, że pomogą moim włosom! Też na promocji. 



4. Może to nieciekawy zakup, ale szukałam żelowych wkładek, ponieważ od jednych koturn po 5 minutach spaceru robią mi się pęcherze! Nie wiem co w nich jest takiego... Wkładki też na promocji, jakżeby inaczej. :)


5. Olejek do ciała i włosów, kokos i słodkie migdały. Wzięłam do olejowania włosów i zabezpieczania końcówek. Ma bardzo pozytywnie opinie, 10 zł na promocji. 


6. Receptury Babci Agafii, czarny szampon przeciwłupieżowy.
Kupiłam w sklepie Herbalandia, pracuje tam Pan, który zna się na rzeczy, wie chyba wszystko o składach. Jeżeli jesteście z mojego miasta to polecam tam się przejść po naturalne kosmetyki.



To byłoby na tyle, ponieważ chyba nikogo np. gąbka do mycia ciała już nie interesuje. :D 

Życzę udanego weekendu! 

poniedziałek, 15 sierpnia 2016

Włosowe Love: Organic Shop - ORGANICZNA maska do włosów organiczne avokado i miód (recenzja)


Dzień dobry! :) 

Od pewnego czasu używam organicznej maski. Stała się ona bublem czy hitem? Jeżeli chcecie wiedzieć i poznać jej wady bądź zalety to zapraszam do czytania! 


*Maska przeznaczona do pielęgnacji włosów
*produkt zawiera: organiczny olej avocado, organiczny miód
*maska przeznaczona do włosów słabych i zniszczonych
*produkt wzmacnia włosy i przywraca im elastyczność

Zawiera również keratynę.

250 ml - 8,90 zł
Dostępność: Cocolita.pl 

* * * 


Maska ma bardzo gęstą konsystencję. Odwracając ją do góry nogami nie wyleje się z opakowania, nie spływa z włosów. Zapach migdałowo, kokosowo, miodowy, przyjemny. Opakowanie plastikowe, identyczne jak w musie do ciała, o którym Wam pisałam. 

Od pierwszego użycia zachwyciłam się tą maską! Moje włosy po niej są gładkie, sypkie i miłe w dotyku. Końcówki wyglądają ładniej. Efekty śmiało trzymają się 2 dni, co jest wielkim plusem, ponieważ na drugi, a nawet trzeci dzień wydaje mi się, że użyłam jej dziś. Dodatkowo jest ekspresowa, więc wystarczy trzymać ją na włosach 3 minutki. 
Zostawia ona podobny efekt jak w moim przypadku maska algowa z Kallos, jednak jest lepsza. 
Posłuży mi na długo, jest bardzo wydajna. Kosztuje mało, a działa znakomicie. Jest to znowu strzał w dziesiątkę! Jeżeli jesteście ciekawi to polecam ją kupić i przetestować na własnych włosach. 

Moje włosy ostatnio nie mają się dobrze, ale ta maska na pewno im pomaga utrzymać ładniejszy i zdrowszy wygląd. 

Skład maski:

Aqua, Cetearyl Alcohol, Glycerin, Distearoylethyl Dimonium Chloride, Cocos Nucifera Oil, Persea Gratissima Oil, Mel, Tocopherol, Hydrolyzed Wheat Protein, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Benzyl Alcohol, Dehydroacetic Acid, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Citric Acid, Parfum, Cl 77288, Cl 77492.


Pozdrawiam! :) 

niedziela, 14 sierpnia 2016

Makijaż dla... Brązowych oczu

Hej! :)

Zaprezentuję Wam makijaż dla brązowej tęczówki oka. Od razu wspomnę, że będzie dla każdego koloru makijaż. 
Zielenie, granaty i fiolety doskonale podbiją brązowy kolor. ;) Właśnie taką mieszankę przygotowałam, a do tego kępki rzęs. Górna powieka zieleń z beżem, a na dole granat z fioletem.
Taki makijaż spisze się dodatkowo dla oczu blisko osadzonych.



Cienie: Makeup Revolution oraz Technic electric. 
Kępki Ardell



sobota, 13 sierpnia 2016

Jak maluję brwi? "NIE TAKI DIABEŁ STRASZNY" (Krok po kroku)

Cześć Kochani! :) 
Post z cyklu "jak ja to robię", czyli jak maluję brwi. Posłużyłam się w temacie cytatem z książki Ewy Grzelakowskiej-Kostoglu, czyli słynnej Red Lipstick Monster o tajnikach makijażu. 



"BRWI-NIE TAKI DIABEŁ STRASZNY".
Na początku chciałabym się odnieść do tego...
Rzeczywiście, gdy jesteście początkujące, a macie ze sobą tę książkę wszystko wydaje się dużo prostsze. Jednak ja uczyłam się na swoich błędach. Mogliście śmiało je obserwować w ciągu pisania mojego bloga, dodawanych zdjęć, że nie zawsze były takie jak dziś. Dążyłam do takich jakich chce dosyć długo, nie zważając, że wystarczy tylko wyrwać włosku u dołu i już będzie dobrze. Nie wiem po jaką cho*erę wyskubałam je swego czasu z samych początków. (hahaha) Najlepsze, że nikt mi nie zwrócił z Was uwagi!!! Dobrze, że trwało to bardzo krótko i stwierdziłam, że nie mam idealnych rysów, więc to na pewno odpada... UFFFF! Teraz, gdy wiem jak się z nimi obejść i podoba mi się ich kształt, mogę Wam pokazać jak je maluję. Dodam, że początki brwi obcinam  troszkę nożyczkami, gdyż wyrastają mi tam dłuugie włoski, znacznie dłuższe niż wszystkie.
 Zapraszam na "kroczki"! 


Brwi maluję skośnym pędzelkiem oraz pomadą z Freedom Makeup. 


Oto moje brwi bez makijażu.


1. Zaczynamy zabawę! :) 
Maluję kreskę u dołu, która biegnie od końca do początku brwi. 



2. Dorysowuję kreseczkę na 1/3 długości brwi, ponieważ chcę trochę uzupełnić braki, które mam.


3.  Wypełniam całość. Lubię, gdy u góry nie mam wyraźnie zaznaczonej linii, więc pozostawiam lekko rozmyty efekt. Takie gusta :D Pamiętam też o tym, aby nie zrobić sobie "kwadratów" i idąc bliżej początku brwi robię efekt cieniowania. 
Nadmiar wyczesuję spiralką/szczoteczką i utrwalam żelem do brwi. 


Gotowa brew:

A tutaj w moim dzisiejszym make-up'ie ;) Z resztą "kroki" też są dzisiejsze.



Jeżeli jesteś początkująca zacznij naukę od cieni do brwi, łatwiej się nimi maluje. 


Podoba się efekt?
Jak malujecie swoje brwi? :)

Zrobię serię makijaż dla... niebieskich, zielonych, brązowych i piwnych oczu. Dla każdego coś dobrego! :) 
Buziaki! 

niedziela, 7 sierpnia 2016

Romantyczny makijaż na ciepły, letni wieczór

Cześć!
Zadecydowałam, że pokażę Wam mój dzisiejszy łatwy, letni makijaż. W fioletach, różach i brązach. Coś nie za bardzo mi wyszły zdjęcia, ale mam nadzieję, że coś  będzie jednak widać. 
Ps. Brwi muszę ogarnąć także przymknijcie na nie oko.















Cienie: Sleek, The Balm
Baza pod cienie: Deni Carte
Eyeliner: Golden Rose
Sztuczne rzęsy: Ardell model Baby Demi
Mascara: Miss Sporty Fabulous Lash Curved 
Podkłady do konturowania: Kobo Professional 
Bronzer prasowany: Kobo Professional
Pomadka matowa: Bell nr  03 
Brwi: pomada Freedom Makeup 
Róż: Catrice  nr 080 

czwartek, 4 sierpnia 2016

Bell Moroccan Dream Matte Liquid Lips (recenzja)

Cześć Wszystkim!

Tym razem recenzja płynnej, matowej pomadki od Bell. W internecie nie miała ona zbyt przychylnych opinii, jednak ja na nią się skusiłam, ponieważ widziałam małe grono, które ją chwaliło. Byłam tak ciekawa, że nie mogłam sobie jej odmówić. 


Pomadka po otwarciu ma ważność 12 msc. Moja jest w kolorze 05, chociaż przyznam, że chciałam inny kolor jednak zostały wykupione. 
Piątka jest soczystą, rażącą maliną. Odważy i cudowny kolor szczególnie na lato! 
Pachnie trochę słodko, z resztą chyba jak błyszczyki z Bell. 
Ma zwykły aplikator, gąbeczka jak z błyszczyka. 

Kosz pomadki to 9 zł.
Dostępność: Biedronka, szafy Bell


Konsystencja nie jest ani za gęsta ani zbyt lejąca. Łatwo jedną warstwą pokryć usta, jednak ja do pomocy używam pędzelka. Szybko zasycha na całkowity mat, nie klei się. Wygląda ładnie na ustach, nie robi skorupy i nie wygląda bardzo sucho. Pięknie się prezentuje, nie mogę jej nic zarzucić. Nie wysusza ust. 
Dwa razy przystąpiłam od testu, gdzie jej nie oszczędzałam, dokładnie się przyglądałam, zrobiłam zdjęcia. Wiecie co? JESTEM OGROMNIE ZADOWOLONA! Pomadka za 9 zł, a jakość świetna, robi szał. Na pewno często będzie gościć na moich ustach.


Na zdjęciu powyżej możecie zobaczyć jak prezentuje się po nałożeniu. Kolor jednak jest bardziej nasycony w rzeczywistości i bardziej malinowy. 

Po 7 godzinach noszenia, gdzie zjadłam zupę, drożdżówkę i wypiłam kawę, prezentuje się następująco:



Wydaje mi się, że jest to świetna pomadka na wyjścia, do pracy. Myślę, że gdybym nie jadła nic to pomadka byłaby w nienaruszonym stanie. Test wyszedł pomyślnie, na prawdę jest trwała, biorąc pod uwagę tak małą cenę. Zupa może nie jest bardzo tłustym posiłkiem, ale też rozmywa zwykłe szminki, więc dla tej duży plus, skoro wytrwała tyle jedzenia. Dodatkowo ładnie się zjada. 
Jak na 7 godzin z jedzeniem jest to bardzo dobry wynik.
Na pewno kupię kolorek 03 i być może jeszcze inny. 

Polecam i obalam negatywne opinie! Biorąc pod uwagę, że moje usta nie koniecznie utrzymują długo pomadki. 


Skusicie się? :) 

poniedziałek, 1 sierpnia 2016

Organic Shop: organiczny mus do ciała truskawkowo-jogurtowy (recenzja)

Cześć! :)

Recenzja organicznego musu, który może zainteresować wiele z Was. Tym bardziej, że kosztuje niewiele i nie zawiera SLS, parabenów oraz silikonów.


Tak jak z poprzednim produktem (recenzja szamponu) nie mam informacji z etykiety, ponieważ się podarła. Podam je ze strony Cocolita. pl, czyli tam gdzie kupiłam mus. 

*Mus przeznaczony do pielęgnacji ciała
*Produkt zawiera: wyciąg z mleka i truskawek 
*Mus intensywnie odżywia i nawilża skórę
*Produkt dostarcza skórze witaminy i minerały 

250 ml - 8.90 zł 

* * * 



Zapach skojarzył mi się trochę z truskawkową oranżadą z domieszką jogurtu. Zapach niby ładny, ale nie do końca mi się spodobał, delikatnie czuć chemię. Dopiero po użyciu, na skórze okazał się lżejszy i przyjemniejszy dla nosa. Mus ma lejącą konsystencję, jest wydajny, ale...

Nieduża warstwa musu nie zapewniła mi takiego nawilżenia jaki oczekuję od każdego nawilżającego kosmetyku do ciała. Daję na prawdę sporą ilość, aby zaspokoić potrzeby swojej skóry, która jest skłonna do przesuszania się. Produkt, aby się wchłonął trzeba wmasować okrężnymi ruchami i troszkę się namachać. Inaczej cała warstwa zostanie na skórze. 
Kiedy już doszłam z nim "do porozumienia". Spora ilość, wmasowywanie, zobaczyłam efekt! 
Nawilżenie i wygładzenie skóry, które mnie zadowoliło, utrzymujące się od wieczora do wieczora. 

Muszę jeszcze uczepić się opakowania. Produkty w nim (posiadam 2) są wypełnione po brzegi i na początku mogą się wylewać, jest to irytujące. Plastik jest za to dosyć twardy. 

Podsumowując...
Ogólnie jest to dobry produkt za niską cenę, jednak nie jest on taki, abym nad nim się zachwycała i słyszała chóry anielskie. Jeżeli macie skórę zwykłą, powinien Was zadowolić niedużą warstwą. Pamiętajcie, że trzeba go wmasowywać, co może być wadą jak i zaletą. Osobiście wolę jak produkt szybko da się wmasować w skórę. Plusem na pewno jest to, że mus jest organiczny. W 99% naturalny. 
Nadal nie wiem co do końca o nim myśleć, niby dobry, a z drugiej strony... Szału nie ma. Spodziewałam się czegoś lepszego. 
Może ktoś z Was go używał?
Dajcie znać co myślicie! 

SKŁAD
Aqua, Coco-Caparylate Caprate, Glyceryl Stearate, Cetearyl Alcohol, Hydrogenated Starch Hydrolysate, Butyrospermum Parkii Butter, Glycerin, Caprylic/Carpic Triglyceride, Octyldodecanol, Fragaria Vesca Friut Extract, Hydrolyzed Milk Protein, Rubus Idaeus Fruit Extract, Mel, Tocopherol, Xanthan Gum, Sodium Stearoyl Glutamate, Benzyl Alcohol, Dehydroacetic Acid, Sodium Benzoate, 
Potassium Sorbate, Citric Acid, Parfum, Limonene, Linalool, Geraniol, Cl 77491. 

jeżeli jest jakiś błąd, literówka w składzie to się nie martwcie, pisałam sama. :)