czwartek, 29 września 2016

MINI HAUL: Tarte, H2o, Turbie Twist, nspa, equate

Hej Kochani!

Wracam do żywych, przestój na blogu straszny, mam nadzieje, ze nie zapomnieliście o mnie. :) 
Dziś mini haul, czyli to co wszystkie lubimy. Zawita na stale nowa jakość zdjeć, jednak dopiero się uczę. 


1. Chciałam ja dawno! Paletka Tarte tartelette Amazonian Clay Matte Palette.:) Moje małe marzenie. 




Prawda, ze piekna? 

2. Maselko do ciała Nspa, mega geste i pieknie pachnace.



3. Turban, Turbie Twist, mega leciutki, fajnie wchłania wodę. 



4. Płyn do zmywania makijażu, niestety na drugim miejscu jest alkohol i myślałam, że wypali mi oczy, ponieważ nie doczytałam... Może się sprawdzić do buzi tradzikowych. ;) 


5. Chusteczki do demakijażu H2o Beauty, póki co użyłam dwa razy i jestem zadowolona. 




To byłoby na tyle. 

Pozdrawiam! :) 

niedziela, 18 września 2016

Włosowe Love: AKTUALIZACJA #2, nowe wyzwanie, skreślam z listy wszelkie kosmetyki...


Cześć! :)
Obiecuję, że prędko nie będzie postu z tej serii, ponieważ ostatnio piszę ciągle o włosach... Postaram się o więcej makijaży, mam małe plany, ale to niebawem.

Wczoraj dodałam wpis na facebooku na moim fan page, który brzmiał tak:

"Tak trochę z moich przemyśleń... Chyba rzucę na 30 dni te wszystkie olejki, odżywki i maski do włosów. Ponad 3 tygodnie używam metody mycia włosów OMO (odżywka, mycie, odżywka) i końcówki wyglądają całkiem, całkiem (dziś obcięłam nożyczkami pojedyncze rozdwojone włosy) jednak są jakieś suche? Odżywki pomagają na chwilę, ostatnia z Garniera dawała miękkość, ale z nawilżeniem to szału nie było. Chyba dam włosom odpocząć. Rzucam sobie takie wyzwanie, zobaczymy co z tego wyjdzie. Tabletki na włosy prawie od miesiąca są w obiegu, więc jeszcze długa droga...Takim oto wstępem zapraszam na jutrzejszy post o moich włosach. Kolejna aktualizacja, długość, czego używałam oraz nowe wyzwanie. Ciekawe czy dam rade nic nie używać oprócz szamponu... :) Jeżeli to nie wypali to wrócę na pewno do jakiegoś olejku lub metody omo".

Teraz wiecie o co chodzi, rzucam w kąt wszystkie kosmetyki pielęgnacyjne do włosów. Jak pisałam moje końce mają się całkiem nieźle (nie chcę zapeszyć i mówić, że super). 
Ostatnio podcięłam włosy o 10 cm, znooowu! Poniżej pokażę Wam jak się prezentują. 

Dla porównania miesiąc temu:


Dzisiejsze zdjęcie, śpię obowiązkowo w warkoczu, więc dlatego mam taki falowany puch, a jakoś na tym zdjęciu wydają się krzywe, przymknijcie oko hahah ;) 


Widać znaczą różnicę w długości. Już nie mam zamiaru ich obcinać, bo chcę żeby znów były dłuższe. 

Zastanawia mnie czy stosowanie ciągle systematycznie, odżywek, masek ma sens? Włosomaniaczki powiedzą, że tak. Jednak myślę, że warto dać swoim włosom odpocząć. Szczerze? Nie mam pojęcia czy wytrzymam 30 dni bez używania niczego oprócz szamponu. Jeżeli po 2 tygodniach zobaczę, że mają się gorzej niż z używaniem masek itp. to natychmiast wrócę do pielęgnacji. 
Włosy skróciłam jakieś 2 tygodnie temu, więc nie jestem w stanie stwierdzić czy to metoda omo utrzymywała moje końce w dobrym stanie, czy po prostu to kwestia większego skrócenia niż 2-5cm. W końcu jakieś czternaście dni to stosunkowo mało, aczkolwiek już nożyczkami fryzjerskimi pojedyncze rozdwojone końce musiałam uciąć. 

Co używałam przez ostatni miesiąc od ubiegłej aktualizacji? 
- Czarny szampon przeciwłupieżowy Babci Agafii
-Odżywke Garnier Ultra Doux awokado i masło karite
-Organiczną maskę ekspresową z Organic Shop
-Olejek kokos i słodkie migdały (chyba ta mieszanka nie do końca odpowiada moim końcówką, zaś samo olejowanie dobrze się spisywało) 
-Tabletki Dopelherz na włosy z biotyną.
Jedyne z czego nie zrezygnuje to tabletki, te już kończę, zostały mi dwie sztuki, może spróbuję innych.

Przez kolejny włosowy miesiąc postaram się jeść tabletki, a także dużo pić wody, muszę znacznie więcej nawodnić organizm. 

Byłoby to na tyle z mojego "gadania". Myślicie, że dobrze robię rzucając wszystko na miesiąc? 

Pozdrawiam! :) 
Klaudia 

środa, 14 września 2016

WŁOSOWE LOVE, Garnier Ultra Doux: odżywka pielęgnacyjna olejek z awokado i masło karite


Hej! :)
Chyba nie ma osoby, która nie znałaby odżywek z Garniera. Mimo, że widziałam je setki razy na półkach sklepowych to niedawno zakupiłam pierwszą sztukę. Z reguły nie używam odżywek, raczej same maski lub mgiełki do włosów, ale kiedyś musi być ten pierwszy raz. Kupiłam ją z zamiarem metody OMO mycia włosów. Zaraz skończę opakowanie, więc czas najwyższy, abym to ja napisała o niej kilka słów od siebie. 


Pojemność 200 ml
Cena około 10 zł (mniej więcej)

Garnier
ULTRA DOUX
z olejkiem z awokado i masłem karite
Wyjątkowa receptura, aby odżywiać włosy bardzo suche i zniszczone. Odżywka Garnier ULTRA DOUX, łączy olejek z awokado znany ze swych właściwości uelastyczniających z wysoce odżywczym masłem karite, w kremowej formule, bez obciążania włosów.
***

Odżywka pięknie pachnie, wyczuwalne jest awokado, przyjemnie się ją aplikuje na wilgotne włosy, nie spływa. Nie jest gęsta jak maska, jednak też nie jest rzadka. Łatwo się spłukuje. 

Używam jej głównie do długości włosów kiedy myję głowę (tylko skalp myję szamponem). Następnie nakładam ją już na wilgotne włosy i spłukuję. 
Podoba mi się w niej to, że włosy  pachną awokado. Bardzo delikatnie, ale jednak. Włosy łatwiej się rozczesują. Wydaje mi się, że wielkiego działania na bardzo zniszczone włosy to nie będzie miała, jedynie może wspomagać. Tak jak wspominałam używam jej do metody OMO i jestem zadowolona. Dosyć szybko się zużywa, ale na prawdę dużo za jednym "rytuałem" ją wyciskam. Delikatnie nawilża, ale u mnie nie ma jakiś super efektów.
Podsumowując, fajna odżywka, dostępna w drogeriach i supermarketach, ułatwiająca rozczesywanie i nadająca miękkość i gładkość włosom.
Ogólnie jestem zadowolona. :) 



Chętnie kupię inną odżywkę z tej serii póki trzymam się metody OMO, o której napiszę za jakiś czas, czy u mnie działa. 


Pozdrawiam! 

niedziela, 11 września 2016

Włosowe Love, Receptury Babci Agafii: Czarny szampon przeciwłupieżowy


Cześć! 
Zanim pokażę Wam po raz kolejny aktualizacje moich włosów (ostatnio ścięłam je więcej niż zawsze!), opowiem o metodzie OMO - bo takiej też używam w swojej pielęgnacji włosów od niedawna, chcę od siebie przekazać opinię, drugiego u mnie, szamponu rosyjskiego. 


Używam go ponad 20 dni, zbliżam się do końca, więc raczej już nie powinno mi się zmienić zdanie na temat tego szamponu.

Cena 16,60 zł - Herbalandia, w internecie znajdziecie taniej 
Pojemność 350 ml


Szampon jest na prawdę gęsty, konsystencja żelu. Nie ma wcale czarnego koloru, jest zielony z tonami żółtymi, można sądzić, że to dziwna maź. Zapach ma identyczny, kiedy wejdziemy do kwiaciarni. Zapach kwiatów, roślin i ziół, tak właśnie pachnie bohater tego wpisu. Dla mnie nie jest to wyjątkowo ładny zapach, ani też brzydki, neutralny. Dobrze się pieni, o niebo lepiej niż poprzednik, o którym pisałam tutaj



Szampon nie usuwa 100% łupieżu. W moim przypadku to jest tak, że raz na jakiś czas nagle mam łupież po umyciu włosów, a po kolejnym myciu nagle nie ma. Przy nim właśnie zdarzyła mi się taka mała wpadka, ale chyba to nie jego wina. Dobrze oczyszcza skórę głowy, czasem czuje, aż takie zimno i oczyszczenie. Nie wywołał żadnych innych powikłań, nie podrażnił mi skóry głowy, ale wydaje mi się, że może wysuszać włosy na długości. Chwilę go używałam na długość i wydaje mi się, że włosy były trochę suche, jednak dosyć szybko zaczęłam metodę OMO i wszystko się zmieniło. Dla mojego skalpu niby jest dobry, jednak nie zmniejsza uczucia swędzenia. Zmiękcza włosy, to muszę mu przyznać jak i moja mama, jednak skarżyła się, że nie może go używać, ponieważ swędzi go po nim głowa, a użyła go 2 razy.
Dla każdego co innego. 

Podsumowując:
Krzywdy mi nie zrobił, ogólnie jest dobry, lecz nie każdemu może spasować. Niektórzy go wychwalają jako ideał, a inni wyzywają od bubli. 
Dla mnie to taki średniak, chyba bardziej polubiłam się z poprzednim rosyjskim na syberyjskim cedrze. Cudów nie uczynił, a szkoda. Plus za skład. :) 



Kto z Was go miał i co może o nim powiedzieć?
Jestem ciekawa Waszych opinii. 


piątek, 9 września 2016

Delia Cosmetics: odżywka z keratyną do łamliwych paznokci

Witajcie w kolejnym poście! :)

Dziś wypowiem się na temat odżywki do paznokci, która kosztowała mniej niż 6 zł.
Jeżeli chcecie się dowiedzieć czy w tym wypadku tanie znaczy dobre, to zapraszam serdecznie! :)


Pierwsze co spodobało mi się w tej odżywce to piękna folia niebieska na buteleczce. Wygląda na prawdę bosko. Konsystencja zwykła nie lejąca, ani też nie za gęsta, daje efekt paznokci z błyskiem. Niestety odżywka śmierdzi i to konkretnie. 



Pierwszy tydzień używania przebiegł pomyślnie. Zauważyłam wzrost paznokci, który sami zobaczycie niżej. Drugi tydzień też przebiegł pomyślnie, byłam bardzo zadowolona, paznokcie rosły w szybkim tempie. Ten tydzień jest aktualnie trzecim i tu zaczęły się problemy. Zaczęły się łamać po bokach. Co z wzrostu jeżeli się łamią? Odżywka nie wzmacnia paznokcia, nie utwardza go, a jedynie powoduje szybkie zapuszczenie. Zależało mi na wzmocnieniu płytki, gdyż chciałam zapuścić do hybryd, a tu... rozczarowanie. Teraz mam paznokcie jak z 2 dnia na zdjęciu. Może jeszcze urosną, ale chyba będę musiała skusić się na hybrydę przy krótszych. 
Mam nadzieję, że ona je wzmocni, ponieważ sama chciałabym zacząć przygodę z robieniem hybryd w zaciszu domowym. :) 



Jeżeli macie mocne paznokcie, a chcecie szybciej zapuścić to być może Wam się spodoba. 

Co myślicie?
Pozdrawiam 

niedziela, 4 września 2016

Makijaż dla... Piwnych oczu

Hej! :)
Ostatni makijaż z serii "makijaż dla.." prezentuję Wam poniżej. Granaty, wszelkie fiolety, ale też zielenie podkreślą każdą brązową i piwną tęczówkę oka. 


"Oczy piwne, życie dziwne."








Cienie to: Golden Rose, The Balm, Makeup Revolution
Korektor Astor
Eyeliner żelowy Golden Rose Longstay
Pomada do brwi Freedom Makeup 
Rzęsy Ardell model 131 Natural
Podkład Rimmel Match Perfection
Bronzer Kobo Professional 
Fixing Powder Wibo 

sobota, 3 września 2016

Golden Rose LONGSTAY Gel Eyeliner (recenzja)

Witajcie w kolejnym poście! 
Dziś pod lupę biorę żelowy eyeliner z GR. Czy serio jest taki LONGSTAY, dowiecie się czytając dalej! 


Eyeliner był zapakowany w kartonowe pudełeczko, niestety już go nie mam. Oprócz tego sam produkt mieści się w plastikowym mini słoiczku. Jest bardzo "maślany" sunie po powiece, kolor to 01 Pure Black, po prostu ładna głęboka czerń. Przydatność to 8 msc od otwarcia, waga 2.5g.

W nakrętce znajduje się malutki pędzelek. 


Jeżeli śledzicie mnie już trochę to wiecie, że mam przetłuszczające się powieki, dlatego mogę się wypowiedzieć jak eyeliner spisuje się na trudnej powiece.
Jak już mówiłam łatwo się nim maluje, sunie po powiece. Niestety, gdy nie przypudruję sobie powieki pudrem bambusowym lub, kiedy nie mam cieni to odbija mi się na powiekach. Końce "jaskółki" delikatnie znikają. Jest to duży minus! Producent sam reklamuje go jako LONGSTAY, a czy on taki jest no to nie powiedziałabym. 

Przejdźmy do plusów...


Kiedy mam cienie na powiekach bądź puder to wtedy mogę liczyć na lepszą jakość i dłuższe utrzymywanie się. W takim wypadku nawet na niego nie narzekam, jednak eyeliner z Maybelline, który można dostać w Rossmannie spisywał się u mnie o niebo lepiej! Nie miałam problemów z rozmazywaniem się, ani nic z tych rzeczy. 
Mam co do niego mieszane uczucia, niby fajny, aczkolwiek muszę solidnie przygotować powiekę, aby mnie zadowolił. Cena również jest niewielka, ponieważ wynosi ona 12,90 zł. 
Biorąc cenę do do jakości to nie jest źle. Jeżeli nie macie przetłuszczającej się powieki jak ja, powinnyście być zadowolone, oczywiście osoby, które mają ten sam problem  również mogą spróbować. Przyznaję, że oczekiwałam od niego więcej... Trochę się zawiodłam. 
Czy warto kupić? Same oceńcie. 




Co możecie o nim powiedzieć?