poniedziałek, 30 stycznia 2017

NYX Lingerie 06 'Push-Up' matowa pomadka do ust - recenzja

Hej! :)

Nie bez przyczyny ta pomadka znalazła się w moich ulubieńcach, chcę Wam o niej trochę opowiedzieć. Jeżeli jesteście ciekawi dlaczego ja uwielbiam to czytajcie dalej. :)


Zawsze kolory nude na ustach mi się podobały u innych kobiet, ale sama nigdy nie używałam ich. 
Aż tu nagle stwierdziłam, że kupię nudziaka z NYX. Pomadki z tej serii miały i maja dobra opinie, wiec czemu by się nie skusić?

Rzadko mi się zdarza, abym od razu zakupiła kosmetyk, który w danym momencie wszedł na rynek. Najczęściej zanim się skuszę dużo o nim czytam, przegladam recenzje, ogladam filmiki na YT.  Tak też było z ta pomadka. 



Przechodzac do samego kosmetyku.
Pomada z NYX ma kremowa konsystencje. Porównujac ja chociażby ze słynna matowa pomadka z Bell jest bardziej "piankowa". Bardzo łatwo się ja aplikuje na usta. Bardzo dobrze kryje. Jednym pociągnięciem pokrywa cała powierzchnię ust. Utrzymuje się na moich ustach 6-7 godzin, radzi sobie z woda, sokiem, herbata czy innym napojem. Dopiero przy tłustym jedzeniu zjada się od środka, ale w średnich ilościach i w bardzo ładny sposób, jeżeli mogę to tak nazwać. Wiecie o co chodzi ;).  Nawet przy pizzy nie zjadła się na tyle dużo, abym musiała ja natychmiast zmywać. Na prawdę jest to wielki plus! Chyba same to przyznacie. Aplikator jest spłaszczony, gabeczkowy. 
Kolor jest przepiękny.  Jest to moja pierwsza, ale nie ostatnia pomadka tej firmy.


Tak prezentuje się na moich ustach:

Tym sposobem przekonałam się do 'nudziaków' na swoich ustach. 
Oczywiście wszelkie fuksje czy róże nadal uwielbiam.


Jeżeli jeszcze się zastanawiacie nad ta pomadka to szczerze polecam! 

Klaudia

środa, 18 stycznia 2017

Włosowe Love, co i jak? AKTUALIZACJA #4

Hej! 


Dawno nie było wpisu z serii Włosowe Love. Czas najwyższy to nadrobić! 

Przez ostatni czas używałam tylko szamponu i jednej maski do włosów zniszczonych. Ostatnio wpadł w moje ręce olejek z Garniera, po którym nie mam aż tak spuszonych końcówek, włosy sa bardziej miekkie w dotyku.  Używam go po umyciu włosów. Nic więcej nie mogę powiedzieć, ponieważ za krótko go używam. 
Nie mam zamiaru używać dużo kosmetyków na raz; kilka masek, nie wiadomo ile olejków i odżywek. Ograniczam się do minimum. Jedynym olejkiem, który chcę wprowadzić w pielęgnacje to olej arganowy. Postaram się wrócić do regularnego olejowania włosów. 
Cały czas używam szamponu Selsun blue przeciwłupieżowego, ostatnio kupiłam wersję z aloesem, aby włosy były bardziej nawilżone. 
Używam szczotki Wet Brush, która nie łamie mi włosów. 

Zbytnio nic się nie zmieniło, włosy mi się trochę łamia i rozdwajaja, na wiosnę planuję iść do fryzjera. Nie wiem czy zostawię włosy podobnej długości czy też zdecyduję się na ostrzejsze ścięcie. :)
Nic z nimi od września nie robiłam. 

Czas na zdjęcia do porównania:

Wrzesień


Październik 
(tutaj nie całe były przerzucone do tyłu) 

Teraz, styczeń 2017


Troszeczkę urosły od września, ale bez szału.



Jak myślicie? Ściać bardziej w tròjkat, na prosto, pocieniować? :) 


piątek, 6 stycznia 2017

Kat Von D tattoo liner - recenzja

Cześć! 
Dziś postaram się rozwiać wszelkie Wasze watpliwości co do linera Kat Von D. Pewnie wiele z Was jeszcze go nie miała w swojej kosmetyczce. 
Zapraszam do czytania dalej... 


Mój eyeliner jest w kolorze Trooper, czyli czarnym. Samo opakowanie jest smukłe i wygodne. Delikatnie pachnie, jednak podczas używania zapach jest niewyczuwalny. Pędzelek jest cieniutki i precyzyjny, trochę wprawy i można wykonać nim idealna kreskę.


Jest to mój pierwszy liner w pisaku i jestem z niego bardzo zadowolona. Co prawda nie ma wykończenia matowego, ale szybko się do niego przekonałam. Cały dzień utrzymuje się na powiekach.  Zawsze miałam problem z ścierajaca się jaskółka. Tutaj bez obaw, nie muszę się o nia martwić, jeżeli oczywiście jej niechcacy nie zmażę palcem (Zdarzyło mi się wieczór zapomnieć, że mam namalowane kreski). Przy moich tłustych powiekach spisuje się świetnie, nie mam mu nic do zarzucenia.
Jedyny minus, (?) właściwie zależy jak dla kogo... Jest taki, że z czasem używania, w trakcie makijażu może od cieni przestać malować. Wtedy wystarczy tylko przejechać pędzelkiem po czystej dłoni i sunie dalej. Efekt "zapchania się" czy jak kto woli nazwać. 



Polecam ten liner, jeżeli chcecie się w niego zaopatrzyć i jesteście w stanie na niego wydać sporo pieniędzy. 
Jego cena to 129.90 zł, ważny 6 msc od otwarcia, pojemność 0,55 ml.


Pozdrawiam! :)