sobota, 26 września 2015

Laminowanie włosów żelatyną - pierwsze wrażenia

Cześć! 
Dziś Wam opowiem o moich pierwszych wrażeniach z żelatyną w roli głównej.
Taką "maseczkę" robiłam jeden raz, więc to będą moje pierwsze wrażenia.
Czy skuszę się na więcej?



O co chodzi? 

Jest to nic innego jak domowa "maseczka" na włosy z żelatyną i w moim przypadku jedną z ulubionych masek - Kallos (jagodowa). 
Między innymi ma wygładzić i nabłyszczyć włosy, w niektórych przypadkach nawet domyka łuski włosów. Myślę, że efekty zależą od rodzaju włosów. 

Przepis: 

Co będzie potrzebne? 
Żelatyna spożywcza
Woda (gorąca)
Ulubiona maska do włosów
Folia aluminiowa lub czepek
Ręcznik
Suszarka 

Jeżeli chodzi o mnie to rozpuściłam łyżkę żelatyny w mniej więcej połowie szklance gorącej wody, a dokładniej:

Gdy rozmieszałam dokładnie całość, poszłam umyć jak zwykle włosy. Nie stosując żadnych odżywek itp. 
Po umyciu zawinęłam włosy w ręcznik i rozmieszałam ostudzoną żelatynę z łyżką maski Kallos Blueberry. Taka mieszankę nałożyłam na większą połowę włosów omijając głowę. 
Po czym zawinęłam w folię spożywczą, a potem w ręcznik. Taki "turban posuszyłam suszarką", a właściwie dodałam trochę ciepła i posiedziałam z nim 40 minut. 

Gdy minęło 40 minut, zdjęłam wszystko i dokładnie spłukałam włosy letnią wodą. 
Poczekałam aż włosy wyschną, gdyż rzadko je suszę, a jeżeli już to zimnym powietrzem.

Jakie były widoczne efekty?
*Bardzo gładkie włosy - fajnie mi się je "miziało" 
*Bardziej błyszczące - duży plus
  *Lekko odżywione - mogłoby być lepiej ;)

Efekty utrzymały się do kolejnego mycia. Myję włosy najczęściej co drugi dzień.

Podsumowując:
Nie są to jakieś MEGA,SUPER,HIPER efekty. Niestety...
Czytałam, że na niektóre osoby taka maska działała o niebo lepiej. Myślałam, że jednak efekty będą większe, miałam nadzieję, że chociaż łuski włosów po części się domkną. Może gdybym więcej razy spróbowała to efekty byłby lepsze? Kto wie... :D 
Zbytnio nie ciągnie mnie do powtórzenia laminowania. 
Prawdopodobnie kiedyś się skuszę, jednak z mniejszą ilością wody. Jeżeli rezultaty będą inne to napiszę o tym na blogu, a jak nie - to zostawię ten temat w spokoju. 

Wydaje mi się, że po samym "Kallosie" efekty mam niemalże takie same. Może włosy są mniej gładsze, ale równie ładnie wyglądają.


Dołączę Wam zdjęcia PRZED i dwa PO laminowaniu. :)


"Podbicie" rudych refleksów na włosach wynika z zastosowania Kallos'a Jagodowego. (U mnie to standard).





Ktoś próbował?
Jakie osiągnęłyście efekty? :) 


wtorek, 22 września 2015

Szybki i łatwy makijaż dzienny na pierwsze dni jesieni

Hej! :)
Na szybko uchwyciłam mój dzisiejszy makijaż. Górna powieka w kolorze starego złota/brązu z drobinami, a dolna fioletowo-śliwkowa trochę wpadająca w burgund, kącik - jasny iskrzący róż.
Jest to propozycja na najłatwiejszy i najszybszy makijaż dzienny.






Kosmetyki:
Cień z dolnej powieki oraz górnej paletka MUR "Hot Smoked"
Cień w kąciku paletka Sleek "Oh so Special"
Brwi cień z paletki MUR "Hot Smoked"
Kałamarz Pierre Rene 
Tusz Rimmel XX Treme
Połówki rzęs ARDELL nr 315
Podkład HD z W7
Bronzer My Secret
Rozświetlacz Wibo
Kobo Professional Fashion Color Shine & Care Lipstick nr 202 Natural


środa, 16 września 2015

Garnier Body: Intensywna pielęgnacja, regenerujące mleczko do ciała - recenzja

Cześć! :)
Od niedzieli nic nowego nie pojawiło się na blogu, więc przychodzę do Was z recenzją. 

Zanim napiszę kilka zdań na temat mleczka do ciała, chciałam Was zaprosić na mój fan page na facebooku. Ostatnio kilka osób mi przybyło z czego się cieszę. 
Wystarczy kliknąć w ikonkę "fb" po prawej stronie bloga, która Was przeniesie. 

Dziękuję za Wszystkie wyświetlenia bloga i zapraszam do grona obserwatorów.  :)

* * * 



Informacje od producenta:
Twoja skóra wysusza się, ulega podrażnieniom? 
Szczypie, staje się szorstka, pewne jej strefy stają się chropowate? Garnier dba o Ciebie z mleczkiem: 
Intensywna Pielęgnacja 
REGENERUJĄCE MLECZKO DO CIAŁA 
Zapobiega szorstkości skóry bardzo suchej 

BOGATA FORMUŁA KANADYJSKA WZBOGACONA W:
SYROP Z KLONU
ZNANY ZE SWYCH WŁAŚCIWOŚCI REGENERUJĄCYCH
Działa jak "opatrunek", goi skórę wnikając głęboko w naskórek i uczestnicząc w odbudowie warstwy ochronnej skóry. Intensywnie odbudowuje skórę, nawet najbardziej podrażnione i wysuszone miejsca (łokcie i kolana). 

PRZYJEMNA I GŁADKA KONSYSTENCJA 
SZYBKO SIĘ WCHŁANIA
Aby łagodzić uczucie szczypania i eliminować szorstkie strefy. Skóra jest zregenerowana i odzyskuje komfort. 


*Szybko się wchłania *Nietłuste *Nie klei się *Formuła testowana dermatologicznie 




* * * 
(Z góry przepraszam za takie wklęsłe opakowanie, ale nic z tym nie da się zrobić).
Mleczko bardzo przyjemnie pachnie, nie jest lepkie ani tłuste, szybko się wchłania.
Bardzo dobrze nawilża moją suchą skórę. Dobrze pielęgnuje moje nogi po goleniu, nie szczypie mnie tak skóra, ani za bardzo nie swędzi. Łagodzi podrażnienia.
Efekt nawilżenia również czuć na drugi dzień. 
Wszystkie obietnice producenta został spełnione. 

Jest to dobre mleczko, nic nie mam mu do zarzucenia.
Same PLUSY! :) 

Kupiłam w drogerii Rossmann. (Akurat była promocja).

Czy kupiłabym ponownie? 
TAK! 


Pozdrawiam! :) 


niedziela, 13 września 2015

Makijaż na zakończenie lata

Cześć!
Koniec lata różne barwy ma...
Dziś u mnie jest piękna pogoda, świeci słońce, aż miło! :) 

Jak zdążyliście już pewnie zauważyć niedziele są "makijażowe", a inne dni to recenzje. Nie mam czasu w tygodniu zbytnio malować nic oprócz szybkich dzienniaków, więc niedziele będą służyć makijażom. Jeżeli coś mi się uda w tygodniu zmalować to oczywiście się z Wami podzielę. 
Serdecznie zapraszam na mój fan page; są tam niepublikowane zdjęcia, zawsze możemy sobie miło popisać. Znajduję się on na facebooku, wystarczy kliknąć ikonkę po prawej stronie, która Was przeniesie do stronki. 
Miło mi będzie jeżeli obserwatorów bloga również będzie przybywać. Jeżeli są tu osoby, które zerkają na bloga, a jeszcze nie dołączyły do tego grona to zapraszam!
To tyle z części informacyjnej. Czas na makijaż! 


Połówki rzęs nr 305 z ARDELL podbiły moje serce, same zobaczcie jak pięknie wyglądają!


Wyglądają jak naturalne, a jednocześnie są bardzo gęste i długie! :)


Rzęsy idealnie "schodzą się" z końcówką mojej kreski.


Makijaż jest mocny, dla odważniejszych. 
Uwielbiam takie! :)


Kosmetyki:
Twarz:
L' Oreal Skin Perfection- serum
W7 HD - podkład 
MAC - róż 
My Secret - bronzig powder contouring
Wibo - DIAMOND ILLUMINATOR

Usta:
Astor - pomadka w kolorze fuksji 

Oczy:
Baza Deni Carte
górna powieka: zielony cień matowy z palety Sleek 'Ultra Mattes VI Brights" oraz matowy granatowy cień, a na to: zielony połyskujący cień oraz granatowy z palety MUR "Hot Smoked",
dolna powieka: w kąciku lekko złotawy cień oraz zielony z paletki Technic Electric,
granatowa kredka Sensique, a na to cień granatowy z górnej powieki (paletka MUR)

Rimmel - XX TREME
Maybelline - żelowy eyeliner 
ARDELL - połówki rzęs nr 305 <3 




środa, 9 września 2015

ISANA żele pod prysznic: z marakują i zapachem kokosowym oraz z witaminami i jogurtem - recenzja

Hej! :D 

Od dawna chciałam napisać "kilka słów" o żelach z Rossmanna. Niestety tak się za to zabierałam, że dopiero teraz mi się to udało. Jeżeli nie mieliście tych żeli lub olejków to zapraszam na post, a także tych, którzy je używają.



Pojemność 300 ml
Cena 2,99zł 



Żel pod prysznic z marakuja i zapachem kokosowym.

Od producenta: 
ISANA żel pod prysznic z marakują i zapachem kokosowym odpręża Twoje ciało podczas kąpieli. Delikatna piana wzbogacona w wartościowy ekstrakt z marakui i przyjemny zapach owoców egzotycznych sprawiają, że codzienny prysznic staje się wyjątkowym przeżyciem. Kompleks pielęgnacyjny pomaga utrzymać wilgotność skóry i zapewnia ochronę przed jej przesuszeniem. Skóra jest miękka i jedwabista w dotyku. 


Żel pod prysznic z witaminami i jogurtem 

ISANA żel pod prysznic z witaminami i jogurtem zawierający wysokowartościową witaminę E, prowitaminę B5 i zapach prawdziwych owoców oferuje optymalną pielęgnacje dla delikatnej skóry.  Żel wyjątkowo delikatnie myje i jednocześnie pieści Twoją skórę. Kompleks pielęgnacyjny pomaga utrzymać wilgotność skóry i zapewnia ochronę przed jej przesuszeniem. 



***
Widzicie jak wyglądają  żele, więc nie będę się rozpisywać o opakowaniu. Konsystencja jest lejąca.
Oby dwa mają piękny zapach. Osoby, które wolą egzotyczne owoce polubią bardziej "żółty" żel, a inni jogurtowy z owocami. 
Bardzo dobrze się pienią i wystarcza niewielka ilość, aby umyć całe ciało. Nawilżają skórę. 
Tutaj też wspomnę o OLEJKACH Z ISANY, które są w identycznych opakowaniach i można je pomylić jeżeli nie przeczytamy co bierzemy. 
Moim faworytem jest gruszkowy olejek. Myjąc się żelem, a potem rozprowadzając olejek na ciało, skóra jest bardzo dobrze nawilżona. Powiem nawet, że nie wymaga balsamowania, a ja mam suchą skórę szczególnie na nogach.  Oczywiście i tak  nie raz po użyciu żelu i olejku smarowałam się balsamem, ale... JA to JA. 

Zapachów jest dużo, więc każdy znajdzie coś dla siebie.
Bardzo polecam te żele. Miałam już różne i wszystkie się sprawdziły. Również są w wersji dla mężczyzn. 
Dostępne wyłącznie w drogerii Rossmann.





300 ml za 3 złote, nic tylko brać! :) 

Ktoś może też miał żele bądź olejki Rossmannowskie? 

niedziela, 6 września 2015

Makijaż: różowy wieczór

Hej! :)
Udało mi się dziś zmalować coś dla Was. Bardziej wieczorowy makijaż w kolorze srebrnym, czarnym, różowym z odrobiną granatu. 





Kosmetyki:
Cienie z paletek:
Sleek "Ultra Mattes VI Brights"
Makeup Revolution "Hot Smoked"  (łącznie z brwiami)

Pomadka Freedom Makeup "Pro Red 110 Born With It" 
Podkład Garnier BB Cream
Tusz Rimmel XX TREME
Połówki rzęs Ardell nr 315
Róż Catrice 080 


:) 

sobota, 5 września 2015

FREEDOM MAKEUP, pomadki: "Pro Now 116 Game On!" & "Pro Red 110 Born With It" - recenzja

Cześć! 

Dziś w akcji pokażę Wam dwie pomadki Freedom Makeup. Na pewno o tej marce słyszałyście. Taka siostrzana Makeup Revolution. 
Cena bardzo mała, 5 zł ja jedną pomadkę. Skusiłam się na dwa kolory.


"Pro Red 110 Born With It"

Kolor jest bardziej mocny/nasycony niż na zdjęciu. 

Bardzo mi się podobają różowe pomadki, więc tą też musiałam przygarnąć. Ładnie wygląda na ustach, wręcz "ożywia" twarz. 
U mnie trzymała się 3 godziny, po czym zjadłam posiłek i kolor zblaknął lecz nie było bardo źle. 
Trwałość jest super jak na taką cenę!  Nawet całkiem równomiernie schodzi.
 Po długim czasie bez poprawek zostaje tylko "kontur" ust. 
Polecam tę pomadkę. Wielki plus za kolor i trwałość. Myślę, że bez jedzenia około 5 godzin wytrzyma. 
Nie ma co zarzucić jak na szminkę za piątaka. :)








"Pro Now 116 Game On!"

Znowu to samo... Zapytacie pewnie: "co?".
Mam szminkę z MUR w kolorze Bliss, prawie identyczna jak ta na zdjęciu. Strasznie "wchodziła mi w usta", wyglądała nieestetycznie. Po prostu brzydko. :( 
TAK SAMO JEST Z TĄ SZMINKĄ!
Jedna wielka masakra. Nie mam pojęcia o co chodzi z szminkami w kolorach pomarańczowych/brzoskwiniowych z tych dwóch firm. 
"Bliss" jak i "Game On!" to jedno wielkie identyczne nieporozumienie. Koszmar na ustach! 
Tej szminki nie polecam... 
Dodam, że obie szminki były zaaplikowane na wazelinę. 

Może tego nie widać dobrze na zdjęciu, ale ja raczej tych szminek się nie tknę. 





Podsumowując: 
Są to dobre szminki za jedynie 5 zł. Trwałość mają taką samą. Różową polecam i to bardzo! 
Na odcienie pomarańczy też możecie się skusić, jednak u mnie jest to totalna porażka. Nie wiem czemu się tak zachowują na ustach...
Jak widzicie opakowania są eleganckie w czarnym kolorze - podobają mi się!



Kupiłam na Cocolita.pl

Używałyście? :)


Mam też nowe połówki rzęs, więc w przyszłych makijażach będziecie mogły je obejrzeć.
Dziś mam 118 na powiekach. ;)
od lewej: nr 311, 318, 301, 315, 305


Buziaki!