środa, 30 marca 2016

HAUL: co ostatnio wpadło w moje ręce? Lirene, Schwarzkopf, Green Pharmacy...

Cześć! :)
Dawno temu pokazywałam Wam haul, więc czas na nowy. Poprzedni wzbudził w Was zainteresowanie. Nie mam dużo tych produktów, ale zapraszam do oglądania.

1. Zacznę od "najstarszego". Lirene - bardzo fajny zdzierak drogeryjny. Mam go już dłuższy czas, ale nie miałam okazji Wam pokazać. Napiszę coś na jego temat osobno. :)


2. Spray Schauma bez spłukiwania, dostałam od starszej siostry.  Ułatwia rozczesywanie. W serii "Włosowe Love" na pewno za jakiś czas o nim przeczytacie. Niedawno zaczęłam go używać. 


3. Pasta Vademecum. Ponoć rzeczywiście wybiela zęby. Ciekawe... :) Przetestuję i zobaczę. 


4. Green Pharmacy - balsam do włosów suchych i zniszczonych. Chwalony w internecie. Mała cena, skusiłam się! :D Użyłam go zaledwie jeden raz. Dam Wam znać za jakiś czas co i jak. Zobaczymy czy mi się sprawdzi. 


5. Szampon z Garnier. Kiedyś miałam z glinką i świetnie mi się sprawdził. Tym razem wpadł do mnie roślinny. :)

6. Krem do rąk z Evree. Liczę na to, że się sprawdzi tak dobrze jak balsam. 

3 produkty, które wpadły w moje ręce z Wet 'n' wild możecie zobaczyć TUTAJ.

Byłoby to na tyle.
Może miałyście coś z tych rzeczy? Jeżeli tak, napiszcie mi w komentarzach jak Wam się sprawdziły. :)

Pozdrawiam! 

wtorek, 29 marca 2016

Makijaż: Słodka Wiosna

Hej! :)
Praktycznie przeleżałam całe święta, źle się czułam, nie malowałam nic nowego. Wczoraj strasznie mnie wręcz "męczyło" żeby namalować coś wiosennego. Dziś nareszcie wzięłam pędzle w dłoń! 

Słodki makijaż w różu. :) Używacie takich cieni, czy wolicie brązy? 













Cienie:
Sleek Ultra Matts V1
The Balm Nude'tude

Żelowy eyeliner Mayballie 
Mascara Wet n wild
Sztuczne rzęsy Ardell Baby Demi 
Korektor Kobo Professional
Baza pod Cienie The Balm
Wibo Fixing Powder
Revlon Colorstay 
Puder brązujący Wet n Wild - Bikini Contest
Rożświetlacz Wibo
Pomadka Velvet Matte Golden Rose 02
Pomada do brwi Freedom Makeup 

Chcecie jutro zobaczyć haul zakupowy? 
Takie moje ostatnie zdobycze... :) 


Pozdrawiam! :) 

czwartek, 24 marca 2016

Makijaż na początek wiosny & kilka prywatnych zdjęć

Cześć! 
Dawno nic nie pisałam, ale niestety nie miałam czasu. Oczywiście, gdy teraz  mam wolne to mnie coś bierze (przeziębienie). Jak pech to pech! Leżę własnie pod kocem i nareeeszcie piszę dla Was, jak i dla samej siebie (bo przecież sprawia mi to przyjemność) post.

Makijaż jest w kolorach bieli, pomarańczu, łososia i brązów, powoli będziecie u mnie widzieć wiosnę. Taka mieszanka coś w stylu Cut Crease, jednak to nie to. :) Do tego rzęsy Ardell, które ostatnio uwielbiam nosić, czyli Beauties. Są na prawdę piękne! Polecam! 
Ostatnio Wam pokazywałam moją nową zdobycz z Wet n Wild, mówię tu o pudrze brązującym. Wiecie co? Zaczyna mi się coraz bardziej podobać. :) Mam nadzieję, że mnie nie zawiedzie. 
Czas na zdjęcia! :D 






Razem z starszą siostrą prowadzimy stronkę M&K - Photography&Makeup, zrobiła mi na "szybcika" zdjęcia, gdyż strasznie wiało. 
Zdjęcia praktycznie zawsze robi siostra, ale czasem zdarza się, że i ja znajdę się za obiektywem. 
Jeżeli chcecie nas zobaczyć W AKCJI to zapraszam na fan page. :) 


Włosy pofalowane od nocego warkocza. :) 
Włosy, włosy, wszędzie włosy!  Ach ten wiatr...


Może Wam się zdawać, że na twarzy są zmarszczki... Ale spostrzegawczy zobaczy, że to cień włosów tak na prawdę. :D




To mój naturalny kolor włosów. 


A too.. MÓJ UKOCHANY CHRZEŚNIAK! :)
Oczy jak ocean <3




Kosmetyki użyte do makijażu:

Kobo Professional Smooth Make-up Base
Bell HYPOAllergenic BB Cream Make-up 01
Wibo Fixing powder
Kobo Professional Modeling Illuminator 
Wet n wild puder brązujący Bikini Contest 
Wibo Diamond Illuminator
Wet n wild Mega Length Mascara
Rzęsy Ardell Beauties
Freedom Makeup Eyebrow Pomade Medium Brown
Wibo eyebrow stylist 
Cienie z palet:
Sleek Oh So Special
Sleek Ultra Matts V1 
The Balm Nude Tude
i pojedynczy cień Kobo 101
Eyeliner żelowy Maybelline 
Wibo brows concealer (na linii wodnej)
Baza pod Cienie The Balm Put a lid on it 
Kobo Make up fixer spray
Błyszczyk Bell 


Kochani! :)
Nie mam pojęcia czy uda mi się jutro napisać post. 

Chciałabym Wam życzyć spokojnych, wesołych ŚWIĄT! :) 

Ps. Mam nadzieję, że mnie nie rozłoży do końca...

Mam prośbę! Polecicie mi dobrą bazę pod cienie do przetłuszczających się powiek? 

Pozdrawiam! 


sobota, 19 marca 2016

-40% na kosmetyki do makijażu w Drogeriach Natura. Moje pierwsze kosmetyki Wet n Wild.

Cześć! :) 
Odkąd pojawiła się szafa Wet n Wild w 'mojej' drogerii od razu chciałam coś kupić. Jest to tania firma amerykańska i tam rzeczywiście możecie kupić bardzo tanio te kosmetyki. U nas ceny również nie są wysokie. Kiedy zobaczyłam, że jest -40% od razu "poleciałam" do drogerii i... Wzięłam! Nie mogło być inaczej.  



Puder brązujący. Nadaje się do ocieplenia/opalenia twarzy. Nie jest to raczej produkt do konturowania. Jest w 3 kolorach, a raczej w 2. Są dwa bronzery, z czego wzięłam ciemniejszy (Bikini Contest) i jeden rozświetlacz. Mam go dziś na sobie, testowanie trwa. Za jakiś czas napiszę recenzję.

Lato coraz bliżej! :D Pomińmy to, że jest zimno.


Drugim produktem jest szminka. Kolor bardzo mi się podoba. Zobaczcie sami.
Kolorek: Cinnamon Spice


Ostatnia rzecz to... Maskara. Mega Length, wodoodporna. W kolorze Very Black.



Ma ciekawą szczoteczkę, ale pokażę Wam ją dopiero w recenzji tej maskary. ;)


Chciałam jeszcze kupić brokat prasowany, ale niestety takie uniwersalne kolory typu biel, srebro, złoto zostały wykupione. Myślałam też nad podkładem i korektorem, ale przy świetle w drogerii wydawały mi się sporo za ciemne. Być może wina oświetlenia lub po prostu nie ma koloru dla typowego bladziocha jak ja. :)
Kolejnym razem przyjrzę się im lepiej.

Wszystkie kosmetyki będą miały swoją "chwilę",  jeżeli jesteście ciekawe to zapraszam za jakiś czas na recenzje.


A Wy? Skusicie się na coś tym razem? 

poniedziałek, 14 marca 2016

NOWA SERIA: Włosowe Love - 3 x z kozieradką, pierwsze wrażenia



Hej! 
Od dziś na moim blogu będzie gościć nowa seria "Włosowe Love", czyli recenzje, moje doświadczenia, spostrzeżenia na temat kosmetyków, zmianach dotyczących moich włosów i tak dalej. Oczywiście makijaż nadal jest na pierwszym miejscu, jednak myślę, że dobrze wzbogacić blog o taką "serię". 
Krótko mówiąc: ta seria jest przeznaczona do wszelkich informacji i recenzji na temat włosów. 


Nasienie Kozieradki 
lub po prostu "Kozieradka"


Jak ją stosowałam?
Jakie rezultaty osiągnęłam?
Komu polecam? 

Na wszystkie pytania odpowiadam poniżej! 



Kozieradkę dostaniecie w każdej aptece za 2-3 zł. Możecie kupić nasionka lub jak w moi przypadku zmieloną.
Posiada ona charakterystyczny zapach. Najłatwiej "mówiąc" ŚMIERDZI dziwnym rosołem lub jak przyprawa do zupy - maga. 


Jakie składniki znajdują się w kozieradce pospolitej? W internecie możemy przeczytać...
1. Flawonoidy - silne przeciwutleniacze, wychwytują wolne rodniki spowalniając starzenie się skóry
2. Fosfolipidy - lecytyna; związek poprawiający nawilżenie skóry
3. Śluzy - łagodzące i zmiękczające (w roztartych nasionkach) 
4. Saponiny - związki pianotwórze, zmiękczające wodę i poprawiające kolor skóry
5. Sole mineralne - np. miedź, żelazo, potas, magnez
6. Witaminy - A, B3 i D
7. olejek eteryczny. 

Kozieradka działa przeciwzapalnie, przeciwtrądzikowo, zmniejsza świąd, działa regenerująco. 
Na włosy działa pobudzająco na strefy rozrodcze włosów, hamuje wypadanie, poprawia jednym słowem ich kondycje. Dobra dla osób z włosami suchymi, aczkolwiek ja bym poleciła każdemu. Trzeba zawsze wszystkiego próbować. 




Jak stosowałam kozieradkę w domu?
Pomimo, że jestem posiadaczką gęstych włosów, nie mam większych problemów z ich wypadaniem, stwierdziłam, że zapoznam się z nią. 
Stosowałam maseczkę, która właściwie jest przeznaczona na cerę. 
Robiłam ją według przepisu, a właściwie to na "oko".

Około 2 łyżek kozieradki zalewałam gorąca wodą. Tworząc papkę (pastę). Lepiej zrobić rzadszą bo wygodniej się ją spłukuje. Nakładałam ją na całą długość wilgotnych włosów (PRZED UMYCIEM ICH), wmasowując w miejsca gdzie robią się zakola i przy czole, zawijałam w turban i czekałam około 15-20 minut. 
Po czym dokładnie zmywałam całą papkę. 




Minus jest taki, że włosy po zmyciu domowej maski nadal pachną magą. 
Nie jest to jakiś odór, który wszyscy czują. Lekką woń czuć, gdy je przyłożymy do nosa i powąchamy. Na drugi/trzeci dzień, kiedy ponownie umyjecie włosy powinna woń całkowicie się ulotnić. 
Po jej użyciu, w kolejnych dwóch razach mycia kosmyków nie stosowałam żadnych odżywek/masek/olejków, ponieważ nie chciałam "przedobrzyć" z włosami. Po takiej masce dostały tyle składników, że nie trzeba więcej. 


Wydaje mi się, że lepszym sposobem, którego jeszcze niestety nie stosowałam będzie WCIERKA:

Łyżkę nasion zalewamy wrzątkiem, parzymy pod przykryciem i  czekamy około 20 minut. Nasionka należy odcedzić, a płyn wcierać w skórę głowy przez około 3 tyg. Najlepiej na wieczór, przed spaniem, tak aby wcierka zdążyła wchłonąć w skórę, a nie w poduchę. Inaczej będziecie spać w "rosole". :D 
Wcierka ma zahamować wypadanie włosów, wspomaga wzrost nowych. Dodatkowo zmniejsza przetłuszczanie i łupież.


Chyba skuszę się na taką wersję i zobaczymy czy pojawią się "baby hair". 


Jakie rezultaty przyniosła mi maseczka? 
Moje pierwsze wrażenia...

Po pierwsze: pięknie włosy się błyszczą, co jest widoczne gołym okiem. Nigdy po żadnej masce/odżywce nie miałam tak pięknie odbijających światło włosów. Blask gwarantowany.
Po drugie: bardzo dobrze działa na moją suchą skórę głowy. Jest oczyszczona.
Po trzecie: włosy są piękniejsze, wyglądają na takie zadbane, w każdym tego słowa znaczeniu. 
Po czwarte: włosy są bardziej sypkie i miłe w dotyku. 

Jedyny minus to, jak już wspominałam - zapach! 

Nie wypowiem się co wyrastania nowych włosków czy też przyśpieszenia wzrostu, ponieważ stosowałam ją zaledwie 3 razy. Do tego odpowiedniejsza będzie wcierka.




Macie jakieś doświadczenie z Kozieradką? :) 

sobota, 12 marca 2016

Kobo Professional Smooth Make-up Base (recenzja)

Cześć Kochane! :)
Od razu przejdę do rzeczy, czyli recenzji bazy pod podkład. 




Co mówi producent?
BAZA POD PODKŁAD
Doskonale wygładza i nawilża skórę. ułatwia rozprowadzanie podkładu oraz przedłuża jego trwałość. 
Składniki aktywne:
*Hydromanil (kompleks naturalnych cząsteczek z rośliny Tara) aktywnie nawilża skórę przez 24 h.
 *Olejek makadamia wyraźnie zmiękcza i uelastycznia naskórek oraz łagodzi podrażnienia i wygładza wysuszoną skórę 
*Alantoina regeneruje naskórek i przyśpiesza odbudowę komórek skóry.
*Kompleks witamin E, C i F tworzy naturalny film ochronny na skórze

30 ml


* * * 

Baza mieści się w smukłym, podłużnym, owalnym opakowaniu. Posiada wygodną pompkę. Konsystencja jest rzadka, kremowa. Zatem pachnie jak krem. :) 
Idealnie rozprowadza się ją na skórze. Wystarczy niewielka ilość, aby pokryć twarz. 

Na początku miałam do niej mieszanie uczucia...
Zaczynając ją stosować nie widziałam różnicy. Chyba byłam przez chwilę ślepa. Odłożyłam ją na kilka dni, powróciłam i wtedy zauważyłam sporą różnicę. 
Bardzo dobrze wygładza skórę. Do tego nawilża. Zdecydowanie ułatwia rozprowadzanie podkładu. Najbardziej potrzebuję nawilżenia pomiędzy brwiami i okolicami ciut wyżej. W strefie T. Nawet krem BB potrafił mi podkreślać suche skórki. Z tą bazą te miejsca wyglądają sporo lepiej. Osoby z suchą, normalną, mieszaną cerą powinny być zadowolone. 
Baza szybko się wchłania, co jest dodatkowym jej atutem. Używam jej codziennie.
Z cięższym podkładem takim jak Revlon ColorStay radzi sobie odrobinę gorzej, ale przed takimi produktami najlepiej zrobić sobie peeling i porządnie nawilżyć cerę. W moim przypadku jest to wskazane.

Podsumowując:
Biorąc tutaj moją dziwną cerę... Z jednej strony suchą, przesuszającą się w strefie T, a z drugiej przetłuszczającą się lekko w tych samych miejscach, taką dwa w jednym, dosłownie misz-masz sprawdza się bardzo dobrze. Podoba mi się szczególnie to, że skóra wygląda ładniej i promienniej, a w dodatku nie widać przy kremie BB suchych skórek, którego używam na co dzień. Stosowanie tej bazy ułatwia rozprowadzanie podkładu, dzięki temu makijaż wykonuję jeszcze szybciej. Produkt możemy dostać w drogerii Natura za 20-25 zł. (Mam sklerozę, więc radzę sprawdzić cenę). Koszt nie jest wygórowany, a baza jest na prawdę bardzo wydajna. Nie mam zamiaru się z nią rozstawać.  Polecam zdecydowanie! 

Czy ma jakieś minusy? 
Doczepię się do jednej rzeczy.
Kiedyś otwierając bazę, wyleciał mi cały korek... Przy okazji wylało mi się trochę na spodnie, więc poszły do prania. Radzę szczególnie uważać przy otwieraniu. Chyba za mocno pociągnęłam. :D Być może to moja wina.




Używałyście jej? :)



Pozdrawiam! 

środa, 9 marca 2016

Makijaż na środę!

Hej! :)
Dziś po prostu pokażę Wam mój dzisiejszy makijaż. Zwykły dzienniak. :D Jednak nie codziennie używam cieni, zazwyczaj mam samą kreskę. Naszły mnie chęci, więc zrobiłam coś "na szybko".
Matowe brązy z odrobiną błysku - dla każdego. 

Możecie w tym poście zobaczyć moją nadal "dziewczęcą" urodę. :) 
Dacie wiarę, że w grudniu ubiegłego roku (jeszcze nie tak dawno) pewnie Panie odmłodziły mnie prawie o 4 lata? :D 

Mimo, że dosyć mocno dziś wykonturowałam całą twarz to oczywiście nie widać... 
Prawdopodobnie na jesień wkroczy nowa jakość zdjęć jak dobrze pójdzie, więc muszę cierpliwie czekać.






Baza pod cienie The Balm Put a lid on it
Cienie z palety The Balm NUDE'tude
Podkłady kremowe do konturowania Kobo Professional
błyszczyk Kobo 
Krem BB HYPOAllergenic 
Baza pod makijaz Kobo Smooth Make-Up Base 
Róż MAC
Brwi Pomada Freedom Makeup + żel do brwi Wibo
Rzęsy Lovely 
Eyeliner Pierre Rene 
Korektor Kobo 
Wibo puder Fixing Powder
Rozświetlacz Wibo 
na linii wodnej kredka korygująca kształt brwi Wibo 



Jak to się mówi... Środa minie, tydzień zginie! :D 
Widzimy się najprawdopodobniej w weekend. 
Do następnego wpisu! :) 

Buziaki :*

niedziela, 6 marca 2016

Paleta The Balm NUDE'tude & makijaż na DZIEŃ KOBIET

Cześć Kochane! :)

Dziś pokażę Wam moją ostatnią zdobycz, czyli paletkę i makijaż nią wykonany. 
Bardzo podoba. Mam nadzieje, że mnie nie zawiedzie. 
To mój pierwszy makijaż wykonany tymi cieniami, więc nie jestem w stanie o nich dużo powiedzieć.
Są dobrze napigmentowane, świetnie się  rozcierają, dzisiejsza praca z nimi poszła bardzo gładko.
Jedyny minus jest taki, że się pylą i osypują. Jednak wystarczy strzepnąć pędzel i problem z głowy. Jak na razie jestem bardzo zadowolona. Zobaczymy co będzie dalej. ;) 
Kolory są cudowne! Szczególnie "Sexy", który dziś użyłam. 
Opakowanie jest cudne, kartonowe, solidnie wykonane. Do paletki była dołączona mini baza, którą też użyłam. Na pewno wystarczy na długo, ponieważ malutka ilość wystarczy na pokrycie powieki. O niej też Wam napiszę recenzję. 








Kolor "Sassy"

"Snobby"

"Stubborn"

"Stand-offish"

"Selfish"

"Sultry"

"Sophisticated"

"Seductive"

"Sexy"

"Silly"

"Serious"

"Sleek"



Makijaż wykonałam cieniami: Sassy, Stand-offish, Sultry, Sexy.
A matowy cielisty wzięłam z palety Sleek Oh So Special. 






Pomadka Freedom Makeup 119 Adorn



Podoba Wam się taka propozycja na NASZ DZIEŃ? :)